Dzięki Apetite For Destruction, Guns N' Roses stał się światową gwiazdą i muzycznym objawieniem lat 90. Wyruszył w długą, 16-miesięczną trasę, a także otwierał koncerty gwiazd typu Iron Maiden czy Aerosmith, a jego sława wciąż wzrastała. Menadżer tego drugiego zespołu wspomina: "Pod koniec trasy Guns N' Roses byli wielcy. Po prostu eksplodował. Wszyscy byliśmy wkurzeni, że Rolling Stone pojawił się, by napisać o Aerosmith, a magazyn skończył z Guns N' Roses na okładce. Nagle nasz support okazał się większy, niż my."
Gunsi postanowili więc wydać kolejny mini-album, na którym umieszczą swoją zapomnianą EP-kę z marca 1986 roku, Live ?!*@ a Suicide - ze względu na jej ograniczony nakład - i 4 zupełnie nowe, akustyczne kompozycje. Płyta okazała się kolejnym sukcesem zespołu (rzecz jasna, nie tak wielkim jak debiut), a jedyny singiel ją promujący osiągał poczesne miejsca na listach przebojów. Okładka tej płyty miała być parodią tabloidów, jednak zdecydowano się na usunięcie pewnych fikcyjnych nagłówków w obawie przed kontrowersjami.
Końcówka lat 80. utrwaliła też pozycję zespołu, jako "Najbardziej niebezpiecznego zespołu świata". Podczas występu w Atlancie Axl Rose zaatakował ochroniarza, na skutek czego został zatrzymany, a Gunsi musieli kontynuować trasę z wokalistą tymczasowym. W stanie Nowy Jork prawie doszło do zamieszek, a dwie osoby w Anglii zginęły podczas moshu. Jakby tego było mało, w październiku 1989 roku, gdy Guns N' Roses grali jako support dla zespołu The Rolling Stones, Axl Rose oświadczył ze sceny, że jeśli niektórzy członkowie tego zespołu nie skończą z heroiną, będzie to ostatni koncert grupy. Na szczęście ostatnim się nie okazał, a Gunsi jeszcze kilka lat mieli ze sobą grać, a rozstali się z zupełnie innych pobudek...

Początek Move To the City nasuwa skojarzenia z kawałkiem School's Out Alice Coopera nie tylko brzmieniem gitary, ale też samym riffem. Tutaj na szczęście Axl śpiewa o wiele lepiej niż w Nice Boys, a utwór jest naprawdę udany. Ciekawa jest też historia opowiadana w tekście o chłopaku, który za wszelką cenę marzył, by wynieść się z rodzinnego domu do miasta, a gdy już tam dotarł, nie było tak pięknie jak w jego snach.
You're on the streets and it ain't so pretty
You need to get a new what you please
You do what you gotta do for the money
All times you end up on your knees

Pierwszym premierowym utworem z G N' R Lies jest jedyny singiel go promujący i największy przebój płyty, czyli Patience. Rozpoczyna się gwizdaniem Rose'a i świetną partią Slasha na akustyku. Następnie Axl śpiewa tak lirycznie, jak nikt by się po nim nie spodziewał, a 3/5 zespołu wtóruje mu w refrenach. Posiada też najlepszy miłosny tekst w całym repertuarze Gunsów. Utwór jest naprawdę zjawiskowy, można odpłynąć. Najlepszy kawałek na płycie i jeden z lepszych w całej karierze zespołu. Gdyby ktoś miał posłuchać tylko jednej piosenki z tej płyty, to niech to będzie właśnie ta.
Shed a tear 'cause I'm missin' you
I'm still alright to smile
Girl, I think about you every day now
Was a time when I wasn't sure
But you set my mind at ease
There is no doubt you're in my heart now
Said woman take it slow, and it'll work itself out fine
All wee need is just a little patience
Said sugar make it slow and we'll come together fine
All we need is just a little patience
Zdecydowanie żywsze, choć wciąż unplugged, jest nagranie Used To Love Her. Posiada on tekst stanowiący zabawny kontrapunkt do Patience. Jeśli się jednak zastanowić, słowa nie są wcale takie wesołe, a Rose śpiewa to w taki sposób, że trudno mu nie wierzyć. Kolejny rewelacyjny kawałek.
I used to love her, but I had to kill her
She bitched so much
She drove me nuts
And now I'm happier this way
Guns N' Roses nigdy nie zagrali koncertu z cyklu MTV Unplugged co uważam za jeden z największych błędów w historii tej serii, gdyż uważam, że zespół mógłby to zrobić naprawdę ciekawie (przecież po Nirvanie czy Alice In Chains też nikt nie spodziewał się rewelacji, a to co zrobili, do dzisiaj jest niedoścignionym wzorem dla innych, którzy decydują się grać "bez prądu"). Dowodem na potwierdzenie mojej tezy może być akustyczna wersja utworu You're So Crazy z albumu Apetite For Destruction. Brzmi naprawdę rewelacyjnie, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że lepiej niż oryginał. Wokale Axla są tu rewelacyjne, a solo gitarowe bezbłędna. Po prostu perła.
Album kończy kawałek One In a Million, który swoim tekstem wzbudził sporo kontrowersji. Rose'a, jako autora tekstu, posądzono o rasizm i homofobię. Sam autor zaprzeczał potem, tłumacząc się że słowo "czarnuch" nie musi znaczyć wcale tylko jednego. Po latach dopiero przyznał, że miał na celu obrazić czarnoskórych, którzy chcieli go kiedyś obrabować. Co do homofobii stwierdził, że jest zdecydowanie za takimi związkami, ale miał złe doświadczenia z gejami. Tekst jednak jest o miłości i ma swój urok. Dobrze, że muzycy zdecydowali się dołączyć go do grupy kawałków granych unplugged, gdyż mocniejszy aranż tylko by go popsuł i przysłonił piękno tej melodii.
Radicals and racists
Don't point your fingers at me
I'm a small town white boy
Just tryin' to make ends meet
Don't need you religion
Don't watch that much TV
Just makin' my livin' baby
Well that's enough for me
You're one in a million
Yeah that's what you are
You're one in a million babe
You're a shooting star
Maybe some day we'll see you
Before you make us cry
You know we tried to reach you
But you were much too high
EP-ka Live ?!*@ a Suicide była dość nierówna i słaba. Bardzo złym pomysłem było umieszczenie jej na jednym albumie z czterema znakomitymi akustycznymi utworami. Guns N' Roses zagrali je naprawdę wspaniale i każdy z nich jest rewelacyjny; w zupełnie innym duchu niż debiut, jednak poziomem mu dorównujący. Gdyby zrobić z tego osobną EP-kę, zasługiwałaby na najwyższą ocenę. Jednak, niestety, postanowiono inaczej. Ktoś może powiedzieć "Gunsi się skomercjalizowali i dobrze że wpadli na pomysł by do tych smętów dodać trochę rockowego czadu". Ja natomiast powiem, że wolę już skomercjalizowaną muzykę z duszą niż niechlujne rockowe średniaki. Pierwsza połowa płyty: średnia. Druga: wybitna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz